W górach jest wszystko, co kocham,

Wszystkie wiersze są w bukach...

Jerzy Harasymowicz

Ostatni spacer na Łabowską Halę odbyłam w pogodny dzień października tego roku. Z rana było chłodno, ale przez gałęzie drzew przedzierały się wszechobecne promienie słońca, rozświetlając jesiennymi kolorami las. Buczynowe drzewa były już bez liści, a na szlaku piętrzyły się rude liście, wśród których widać było bukowe orzeszki i puste już włochate torebki nasienne. Specjalnie nie zwracałam do tej pory na nie uwagi, bo w końcu buczyna jest u nas pospolitym gatunkiem rodzimym. Buczynowe orzeszki zwane bukwią jadłam dość dawno, byłam chyba wtedy w podstawówce. Przypomniały mi jedno opowiadanie o robotach przymusowych.

Od dwóch lat zbieram informacje do artykułu o mieszkańcach gminy Łabowa, którzy byli na robotach przymusowych na terenie  III Rzeszy. Pani Anastazja Baran z Nowej Wsi urodzona w 1924 r. była na robotach przymusowych we wsi Hundersingen (obecnie jest to dzielnica miasta Münsingen) na terenie Badenii-Wirtembergii. Pracowała w gospodarstwie rolnym Barbary Höltz. Do jednego z jej obowiązków należało przygotowanie gałęzi na opał w lesie. Należało je przyciąć na długość 80 cm i powiązać drutem w wiązki. Tym drewnem paliło się potem w piecu chlebowym we wspólnej gminnej piekarni. Podczas wyjazdów do lasu miała również za zadanie nazbierać worek buczynowych orzeszków, które zawoziło się do olejarni. Wytłoczony z nich olej służył do celów spożywczych. Zainteresowało mnie to, więc najpierw spróbowałam po kilkudziesięciu latach bukwi. Orzeszki są dość małe, ciemnobrązowe, trójgraniaste, o długości 1,5 – 2 cm. Smak buczyny jest orzechowy, oleisty, przypomina trochę smak orzechów laskowych, a trochę włoskich. Bukiew jest bogata w tłuszcz. Jest świetnym pożywieniem dla leśnej zwierzyny: dzików, ptaków, mysz, wiewiórek. Podobno przed wojną w Beskidzie Niskim dokarmiano buczyną świnie. Z buczynowych orzeszków wyrabia się olej leczniczy, palny i techniczny. Wszystkie wiadomości o przeznaczeniu oleju buczynowego znalazłam w Internecie. Zbieranie orzeszków bukowych jest czasochłonne. Torebki nasienne zwane kupulą pękają na drzewie. Pod drzewem są już maleńkie pojedyncze sztuki. Pani Anastazja wspominała, że pomagała sobie w ich zbiorze grabkami. Jeden kilogram bukwi to kilka tysięcy orzeszków (od 3-5 tys.). Współczesne blogi kulinarne oferują przepisy na sałatkę z bukowymi orzeszkami (roszponka, owczy ser, miód, brusznice, orzeszki). Jadano orzeszki bukowe w starożytnej Grecji, prażone orzeszki zastępowały kawę, w Stanach Zjednoczonych  używane są jako bakalie. O buczynie zatem nie tylko pisze się wiersze w stylu Harasymowicza (np. wszystkie wiersze są w bukach)!

Tekst i Fot. Celina Cempa