Z Łabową związane są niektóre fragmenty Wspomnień Adama Stadnickiego. Dotyczą różnych spraw. O niektórych już było wspomniane w poprzednim artykule dotyczącym wydanych w serii Biblioteka Rocznika Sądeckiego Wspomnień Adama  hr. Stadnickiego.
**
Przyjacielem dziadka Edwarda Adama Stadnickiego był unicki ksiądz Józef Mochnacki, proboszcz parafii greckokatolickiej w Maciejowej (1871-1895) oraz w Łabowej (1896-1906). Wspominany jest kilkakrotnie. Był obecny na uroczystej konsekracji nowego murowanego kościoła w Nawojowej, której dokonał ordynariusz tarnowski bp Ignacy Łobos w 1898 r. oraz na obiedzie w zamku nawojowskim wydanym z tej okazji na cześć ks. Biskupa. Na obiad byli zaproszeni wszyscy okoliczni księża rzymskokatoliccy i greckokatoliccy, czyli uniccy, m.in. typowy bardzo stary ksiądz Mochnacki z Łabowej, noszący zawsze długie włosy, spadające na szyję. Był on wielkim przyjacielem ks. Jakuba Żabeckiego, a częstym gościem u niego i u mego dziadka.
Ks. Mochnacki (1842-1906) w 1898 r. miał 56 lat.  Dziadek Adama Stadnickiego, Edward Adam i jego żona Helena z Sapiehów, byli w 1882 r. rodzicami chrzestnymi Józefa Mochnackiego, syna ks. Józefa Mochnackiego. Adam Stadnicki był na pogrzebie ks. Mochnackiego w Łabowej w 1906 r., zachwyciła go liturgia i śpiewy cerkiewne.

**
Opowiadał mi raz stary gospodarz zamożny z Nowej Wsi Markowicz, że podczas tzw. „rabacji”, gdy w 1846 r. pijane bandy szły od Tarnowa na południe, chłopi Rusini z Nowej Wsi i okolicy uzbrojeni w kosy, siekiery i widły, poszli naprzeciw tych „ryzunów”, by bronić przed nimi dworu nawojowskiego. Tak samo mi opowiadał mój dziad Edward Stadnicki, pamiętający te czasy. Tyle dla pamięci moich wnuków i prawnuków, by mieli pojęcie, jak dawniej bywało.
**
Kilkakrotnie wspomniana jest pomoc Adama Stadnickiego okazana przy budowie kościoła rzymskokatolickiego i plebani w Łabowej, gdzie była liczna kolonia polska. Hrabia ofiarował plac pod budowę oraz drewno, zakupił w Zawadzie cegłę na budowę plebani.
**
Budynek karczmy na Majdanie w Maciejowej zamienił na mieszkanie gajowego i  umieścił w nim gajowego Żerotyńskiego, darowując mu ten obiekt po jego przejściu na emeryturę.  
Karczmę w Nowej Wsi sprzedał lub zamienił na enklawę leśną, potem założono tam gminną spółdzielnię.
W Roztoce Wielkiej tzw. „mordownię” rozebrałem, a grunt sprzedałem.
(…) pozostała we władaniu żydowskim jedynie karczma i zajazd w Łabowej, w rękach poczciwej rodziny Freyów. A w dawnej destylarni wódki w rynku łabowskim najpierw urządziliśmy łuszczarnię nasion leśnych, a następnie szkołę polską, gdyż szkoła właściwa była łemkowska, wobec większości Łemków w tej miejscowości. Wtedy postarałem się też o założenie wielu szkół, dając pod nie grunta za darmo oraz materiały budowlane.  
Warto dodać, że polska szkoła zaczęła działać w 1912 r.
**
Hrabia wspomniał o Akimie Zaweraczu, mieszkańcu Roztoki Małej, z którym nawiązał rozmowę. Zaweracz pracował na stałe w jego lasach przy rąbaniu buków na opał. Pytał go, czy się wybiera do Ameryki, bo wielu mieszkańców Roztoki Małej wyjechało za ocean. Akim stwierdził: To jest moja Ameryka, ja u was zarobił więcej jak trzy tysiące guldenów, po co mi do Ameryki jechać. Kwota równała się mniej więcej dwu tysiącom dolarów. Ta rozmowa utwierdziła Adama Stadnickiego w przekonaniu, że nie krzywdził swoich pracowników.
**
Adam Stadnicki zaprowadził w swoich dobrach ubezpieczenie prywatne dla swoich gajowych, których w lasach nawojowskich było 15.  Na rachunek miesięczny każdego gajowego księgowano w Zarządzie Dóbr 25 koron miesięcznie na książeczkę oszczędności (nie było wtedy PKO). Wkłady te były uzupełniane premiami, kolejnymi wpłatami i ewentualnymi oszczędnościami ubezpieczonego. Po 25 latach służby każdy miał około 1000 koron. Zamiast pieniędzy ubezpieczony mógł dostać w zamian jedna morgę gruntu i 30 kubików drewna na budowę domu. Przez taką politykę prospołeczną powstało wiele gospodarstw gajowych w Łabowej, Nowej Wsi, Frycowej.
Wszyscy ubezpieczeni wybierali opcję z morgą gruntu i drewnem na budowę:
(…) Wilhelm Zaczyk, Jan Słaby, Żerotyński, Czesław Baran, dokupując do tego więcej pola. Przez to oraz przez dar mój dla ochotników w wojnie „świętej” o niepodległość w roku 1920, dla których kilkadziesiąt morgów ofiarowałem, powstały dwie niewielkie kolonie polskie, w Łabowej, wówczas osadzie czysto rusko-żydowskiej, i we Frycowej. W Łabowej potem wspólnie z Towarzystwem Szkoły Ludowej wystawiliśmy kościółek polski i plebanię oraz powstała czytelnia polska TSL, prowadzona przez leśniczego Zająca i ochotnika Oleksego, co razem ze szkołą polską założoną przeze mnie w dawnej destylarni wódki – stało się silną placówką polskości na Łemkowszczyźnie.
**  
W 1928 r. wybudowano gajówkę w Barnowcu, w latach 1920-30 w Łabowcu, Złotnem, Homrzyskach, Feleczynie. Sprzedano ziemię folwarku w Łabowej lub wymieniono na enklawy leśne.
**
Adam Stadnicki wspomina założenie rezerwatu w Łabowcu, w tym rezerwacie gościł w 1928 r. V Międzynarodowy Zjazd Botaników. Początkowy obszar rezerwatu obejmował 10 ha, ale w ostateczności po perturbacjach z „daniną leśną” zmniejszony został do 3 ha. Kolejne rezerwaty, o których wspomina, to rezerwat „Skalnik” w Barnowcu o pow. 3 ha oraz półrezerwat z drzewostanem jodłowo-bukowym, różnowiekowym w Uhryniu. W tym uhryńskim ostępie leśnym była najgrubsza jodła w lasach Stadnickiego: o obwodzie 8 m, a 2 m średnicy. Jodły dochodziły do 46 m wysokości, a świerk najwyższy w oddziale 75 w Rytrze miał 55 m wysokości przy 1,5 m pierśnicy.
**
Po wybudowaniu tartaku w Nawojowej hrabia napisał: zniosłem trzy prymitywne wodne tracze w Nawojowej, Łabowej i Nowej Wsi.

**
Podczas wojny polsko-rosyjskiej w 1920 r. Adam Stadnicki nie uczestniczył w walkach na froncie, ale jako prezes Krakowskiego Związku Ziemian współpracował w dostawach dla armii: koni, sprzętów i ochotników.
Ja starałem się też ludzi zachęcać, dałem ochotnikom kilkadziesiąt morgów w Łabowej, zgłosiło się kilku, m.in. Oleksy i Janek Gądek, mój chłopak stajenny, który niestety zginął na froncie.
Ochotnikom z wojny 1920 r. osiedlonym w Łabowej hrabia darował w sumie ok. 50 mórg ziemi.
**
W powiecie w latach międzywojennych było kilka Czytelni TSL, m.in. w Łabowej, którą prowadził mój leśniczy Kazimierz Zając, zamordowany w 1944 r. przez Niemców względnie współpracujących z nimi Ukraińców, lecz nie prze miejscowych Łemków.  
**
Wszystkie hale górskie i leśne w dobrach Stadnickiego były wynajmowane bacom na wypas owiec. Bacowie wypłacali się za wypas bunzem, z czego wyrabiało się bryndzę (opłata wynosiła 1,5 kg bunzu od sztuki). Na Hali Łabowskiej hrabia wybudował wzorową bacówkę, na jej otwarciu był prezes Narcyz Potoczek i sekretarz Klimczak z Towarzystwa Rolniczego. Bacówka została spalona podczas akcji partyzanckiej, schroniska i gajówki spalili Niemcy lub rozebrano je po wojnie (m.in. na Hali Barnowskiej).
**
Komasacja gruntów była tylko w Maciejowej.
Na początku lat dwudziestych do Sącza przyjechał premier Wincenty Witos. Stadnicki, jako prezes rady Powiatowej, wyjechał po niego eleganckim powozem. Po przejechaniu mostu na Dunajcu rozentuzjazmowany tłum chłopski wyprzągł konie i sam zaciągnął powóz z premierem aż pod sądecki ratusz. W starostwie odbyły się audiencje.
Zgłosiła się m.in. grupa chłopów z Maciejowej, roszcząca sobie jakieś nieuzasadnione pretensje do mego lasu w Magurzycy z Połyniakiem, znanym warchołem na czele. Gdy wchodzili na salę przyjęć, nie ukłonili mi się nawet, tak byli pewni tryumfu. Witos przyjął ich w mojej obecności, a wysłuchawszy ich pretensji, powiedział: „Tylko żadnych gwałtów, jeżeli macie uzasadnione pretensje, zwróćcie się na drogę sądową” i pożegnał ich chłodno. Proces sądowy już byli dawno przegrali, liczyli tylko na przewrót i chłopskiego premiera. Gdy wychodziłem ze starostwa kłaniali mi się już do samej ziemi! A spór o Magurzycę ucichł już raz na zawsze.  
**
Edward Adam hr. Sradnicki, dziadek Adama, pomógł wykształcić się jednemu chłopcu z Nowej Wsi, był nim Damian Sawczuk (1842-1912) –ukraiński prawnik, dr praw, radca Wydziału Krajowego we Lwowie, poseł na galicyjski Sejm Krajowy.
Na jednej z przejażdżek w stronę Krynicy spotkał dziadzio w Nowej Wsi zziębniętego chłopca Łemka pasącego przy drodze gęsi, wziął tego chłopca do powozu, ogrzał go, a że mu się chłopak wydawał sprytny i sympatyczny, zajął się nim i dał go kształcić. Chłopak ten skończywszy studia został adwokatem, a później nawet członkiem Wydziału Krajowego galicyjskiego. Był to właściwie autonomiczny rząd Galicji, pod kierownictwem krajowego. Gdy byłem na praktyce administracyjno-leśnej w 1904/05 w Kuźnicach u wuja Władysława Zamoyskiego, przyjechał tam w odwiedziny członek Wydziału krajowego dr Sawczak, był to właśnie ten sam przez dziadka przygarnięty chłopiec. Sam Sawczak mi tę historię wówczas opowiedział, i dodał: „Wszystko, czym jestem zawdzięczam pańskiemu dziadkowi”. Jest to przykład (…) awansu społecznego.
Z tejże Nowej Wsi, na obszarze której część naszych lasów leżała, wywodziły się także inne znamienitsze rodziny łemkowskie, jak Sembratowiczów, z których jeden był arcybiskupem-metropolitą obrządku greckokatolickiego lwowskim i kardynałem, a ksiądz Maściuch ostatnim biskupem łemkowskim z siedzibą w Sanoku, który zmarł w 1938 r. Był pochowany w swej wsi rodzinnej w Nowej Wsi przy udziale ks. biskupa przemyskiego Kocyłowskiego i naszych władz. Byłem na tym pogrzebie. Z tych okolic pochodził też ks. dr Małyniak bardzo ceniony przez dziadzię Adama Sapiehę. Zamknięty przez Austriaków w Tallerhofie, gdzie zginął. Był to gente Ruthenus natonie Polonus.
W 2015 r. obchodzone jest 100-lecie śmierci ks. Mikołaja Małyniaka. Jemu poświęcona była tegoroczna XXIII Łemkowska Jesień Twórcza, która odbywała się w Kamiannej i w Gorlicach. Wykład na temat życia i twórczości zamordowanego w obozie Tallerhof ks. Małyniaka wygłosiła wówczas dr Ołena Duć-Fajfer z UJ.

Celina Cempa