26 marca 2016 r. zmarł w Tarnowie ks. prałat Mieczysław Czekaj (1938-2016), święcenia kapłańskie z rąk bpa Jerzego Ablewicza przyjął w 1962 r. Znany w naszej społeczności z posługi kapłańskiej w Łabowej (wikary) i w Maciejowej (rektor kościoła). Śp. Zmarły ocalił wiele znakomitych dzieł sztuki kościelnej. Całe swoje pracowite życie poświecił na remontowanie, budowanie, odnawianie, przywracanie świetności cerkwiom, kościołom, plebaniom, ikonostasom, ołtarzom, ikonom. Do jego dokonań należą, m.in. prace w świątyniach następujących miejscowości: Maciejowa, Czyrna, Banica, Izby, Bieliczna, Milik, Andrzejówka, Brunary Wyżne, Leluchów, Dubne, Bogusza. W uznaniu zasług dla regionu wybrano go Sądeczaninem Roku 2000, a w 2004 r. został laureatem Nagrody Województwa Małopolskiego im. Mariana Korneckiego. Śp. ks. Mieczysław Czekaj był człowiekiem wielkich dokonań i niezwykłej skromności. Według Jego przekonania na szacunek, pomoc i konserwację zasługuje każde dzieło sztuki.
Jedno z moich przedostatnich spotkań z śp. ks. Mieczysławem Czekajem miało miejsce w Boguszy, kiedy dla grupy dyrektorów szkół konferujących w Królowej zorganizowano na zakończenie wyjazd właśnie do Boguszy. Śp. Zmarły był naszym przewodnikiem. Szczególnie zapamiętałam wielką fascynację i satysfakcję podczas prezentowania nam ocalonych skarbów cerkwi w Boguszy w postaci nie tylko bajecznego ikonostasu. Śp. ksiądz prałat nie znosił tandety w żadnej postaci, więc znalazł czas i siłę, by zorganizować nawet rekonstrukcję starych szat liturgicznych ocalonych od wyrzucenia (ornatów, komży, stuł). Odnowione szaty były mistrzowskim dziełem. Sp. Zmarły podarował nam wspaniałą i barwną opowieść snutą z pasją. To był kawałek Jego świata, którym się z nami podzielił.
 
Warto przytoczyć krótką charakterystykę zmarłego świątobliwego kapłana napisaną przez Tadeusza M. Trajdosa umieszczoną w zakończeniu ciekawego artykułu o śp. Zmarłym ks. prałacie zatytułowanym Na odsiecz przeszłości (Płaj, 2015 nr 50):
 
Nie mogę zapomnieć satysfakcji wyrażanej przez księdza prałata, gdy podziwia rzeczy ocalone. Pionier w pogranicznych parafiach, budowniczy i odkrywca, Mimo życzliwości i szacunku parafian zawsze osamotniony w tej pracy, walczący ze znużeniem, czasem tez ze złą wolą ludzką lub z obojętnością. Człowiek tak mocno wyróżniający się w swoim środowisku niezależnie od "posterunku". A nade wszystko - żarliwy miłośnik dawnej sztuki sakralnej. Zostawił na tej ziemi prawdziwe opus magnum, wielkie dzieło. Dobrze pamiętam, ile kosztowało trudu i zmartwień, a wymagało głębokiej cierpliwości i niewzruszonego uporu. Ale każda wygrana napawała radością, budziła wzruszenie. To dzieło nie może zostać zapomniane. A nade wszystko nie można zapomnieć o człowieku, któremu piękno zaklęte w zabytkach cerkiewnych zawdzięcza ocalenie.
 
Celina Cempa