Czy Łabowa była miasteczkiem? Tajemnice Lubomierza

Często pojawiają się niepoparte dowodami źródłowymi opinie, że Łabowa była w przeszłości miasteczkiem. Skąd się wzięło takie mniemanie? Pewnie z ustnych opowieści sączących się z przeszłości. Ja proponuję opowieść do uważnego przeczytania.

Aby rozwikłać tę tajemnicę, trzeba sięgnąć w dalszą przeszłość. Jakieś 240 lat wstecz. Otóż marszałek wielki koronny Stanisław Lubomirski (1722-1783), ów przystojniak z fotografii obok, został przez przypadek właścicielem Łabowej po rozwiązaniu przez sejm ordynacji Ostrogskich na mocy ugody kolbuszowskiej w 1753 r. zatwierdzonej przez Sejm w 1766 roku. Wspomniana ordynacja to było ogromne latyfundium obejmujące 21 miast i 568 wsi – w skład którego wchodził również majątek nawojowski (w tym wieś Łabowa). Siódmym ordynatem był książę Janusz Sanguszko, znany hulaka i utracjusz o homoseksualnych skłonnościach. Popadł on w znaczne długi i aby je spłacić, postanowił podzielić ordynację wśród swoich dłużników. Przy dokonywaniu podziału, na mocy skandalicznej zresztą ugody w Kolbuszowej, Łabową dopisano omyłkowo do dóbr wiśnickich, które przypadły w udziale Stanisławowi Lubomirskiemu na mocy wspomnianej ugody. Dobra nawojowskie dostał natomiast inny Lubomirski – Franciszek mu było. Stanisław Lubomirski pojął za żonę Izabelę Czartoryską, wielką damę, bardzo majętną i wpływową dzięki rodzinnym parantelom. Na dodatek była do tego nietuzinkową i szalenie elegancką kobietę. Prawdziwa ikona stylu swoich czasów. O powiązaniach Izabeli Czartoryskiej z Łabową już pisałam, można przeczytać klikając w załączony link.

https://tmzl.labowa.edu.pl/aktualnosci/2022/12/17/izabela-lubomirska-1736-1816-rokokowa-ikona-stylu/

Łabowa leżała w centrum dóbr nawojowskich i jej związki z Wiśniczem były dość luźne, choćby z racji odległości. Nie przeszkadzało to jednak nowemu właścicielowi. Nie dziwi jednak, że między wspomnianymi panami Lubomirskimi rozgorzał spór o wspomnianą wieś. Stanisław Lubomirski nie pozwolił Franciszkowi na zajęcie Łabowej, skoro już został wpisany do ksiąg grodzkich jako jej właściciel. Prawo było po jego stronie. W wyniku sporu sprawa Łabowej była rozpatrywana nawet przed trybunałem królewskim w 1764 r., który stanął po stronie Stanisława Lubomirskiego. W międzyczasie Franciszek Lubomirski i tak sprzedał dobra nawojowskie w 1762 r. Józefowi księciu Massalskiemu, po którym odziedziczyła je w 1765 r. córka Helena Massalska, późniejsza księżna de Ligne. Massalska z kolei sprzedała je i tak Franciszkowi hr. Stadnickiemu w 1799 r.

Łabowa pozostawała natomiast w rękach Stanisława i Izabeli Lubomirskich przez 47 lat do czasów, kiedy Izabela Lubomirska z Czartoryskich, wtedy już wdowa, sprzedała je 1800 r. Franciszkowi Stadnickiemu za 54 tys. florenów.

Stanisław Lubomirski, poseł na sejm, człowiek zasłużony dla Warszawy, stronnik Familii (czyli rodziny Czartoryskich) miał wobec Łabowej ambitne zamiary. Skoro wpadła mu w ręce, to zamierzał coś z nią zrobić. Podjął próbę utworzenia w Łabowej miasteczka, które nazwał Lubomierzem, chcąc wykorzystać jego położenie przy ówczesnym trakcie w kierunku Spisza. Wytyczono wówczas czworoboczny plac z przeznaczeniem na rynek i ustalono przywileje na jarmarki. Za rządów Stanisława Lubomirskiego w Łabowej zaczęli osiedlać się Żydzi. W 1765 r. w „Spisie Żydów województwa krakowskiego” odnotowano dziewięciu izraelitów, a w 1785 r. było ich 38.

Powyżej na zdjęciu marszałek Stanisław Lubomirski w stroju magnackim. Fot. Internet

W dokumentach zachowanych w Archiwum Potockich z Łańcuta (wnuków Izabeli i Stanisława Lubomirskich) znajduje się ciekawy i unikalny opis pod iście barokowym tytułem „Inwentarz miasteczka Lubomirza y wsi Łabowy z wyrażeniem ludności oboiej płci tudzierz majątku wszelkiego Pańskiego i ich własnego oraz powinności y opłaty tygodniowey i różney od poddanych 8 maja 1781 r. na gruncie zweryfikowany i opisany”. W dokumencie opisano wszystkie dusze (bogate i biedne, rzemieślnicze i chłopskie), z podziałem na płeć, ich majątek oraz powinności na rzecz dworu. Opisano zabudowania folwarczne, ratusz i cztery narożne domy na terenie przyszłego miasteczka. Z wykazu mieszkańców wynika, że miejsce na zabudowę miasteczka zrobiono po wysiedleniu stamtąd mieszkających tam gospodarzy. W cytowanym dokumencie przy roli zwanej Dunaykowską (powinno być właściwie Dudzianowską) jest umieszczona ważna uwaga: „Nadana ta pustka na kompensacyją tym, którym odebrano pola na zabudowę miasteczka”. Rolę-pustkę nadano Janowi Dudzianowi i Hawryle Bobakowi. Ów Dudzian to zapewne Duda.

Czego dowiadujemy się o Łabowej z 1781 roku?

Sporo, bo załączona do opisu tabela zawiera wiele niesamowitych informacji. Ze wspomnianego dokumentu wynika, że w Łabowej było 343 mieszkańców stanu chłopskiego (176 mężczyzn, 167 kobiet), wśród nich 58 gospodarzy żyjących z roli oraz dwóch rzemieślników.

Dla porównania – Szematyzm Dmytra Błażejovskiego podaje jednak na rok 1785 liczbę 515 unickich parafian, 15 katolików oraz 38 Żydów. Skąd wzięła się taka znaczna różnica? Wykazy mieszkańców w cytowanym dokumencie nie uwzględniają ludności żydowskiej, katolików ani mieszkańców dworskiego folwarku z czeladzią, ani pracowników w dobrach pańskich typu: młynarze, tracze, węglarze, leśnicy, gajowi, strażnicy leśni, mandatariusze, ekonomowie. Nie uwzględnione zostały również rodziny proboszcza, urzędników czy nauczyciela. A istnienie szkoły parafialnej potwierdza w 1780 roku sprawozdanie z wizytacji ks. Jana Bernakiewicza, gdzie jest informacja o 115 mieszkających tu rodzinach. Od 1775 roku proboszczem parafii Łabowa był ks. Bazyli Wisłocki, dziekan muszyński. Już od 1777 roku sen z oczu spędzała mu zapewne ciągnąca się budowa murowanej cerkwi, która budowali parafianie pod okiem Jana Michała Zewalda, mistrza budowlanego z Lubowli na Spiszu. Cerkiew będzie poświęcona w 1784 r. Proboszcz był żonaty z Zofią z Kulczyc i miał kilkoro dzieci, m.in.: Martę Krynicką (żona Bazylego, kolejnego proboszcza w Łabowej, matkę dwóch księży Stefana i Jana Chryzostoma), Domicellę Rutschke, (matkę katolickiego księdza Ludwika, proboszcza w Kolbuszowej), synów Samuela i Sylwestra, przyszłych księży. Może było i więcej dzieci w rodzinie proboszcza, ale nie doszłam do tego. Wykazy pańszczyźniane trzeba uznać zatem za wiarygodne, choć niepełne. W jednym gospodarstwie musiała ponadto mieszkać więcej niż jedna rodzina chłopska. W wykazie mieszkańców zobowiązanych do pańszczyzny nie ma również  wykazanych mieszkańców Lubomierza.

W nieco późniejszym dokumencie z 1819 roku dotyczącym wykazu zwolnionych z szarwarku domy w miasteczku Lubomierzu wymienione są według numerów: 46, 47, 48, 49, 74, 75 (zniesiony), 78, 79, 80, 81, 82, 84, 85, 86, 87, 89, 91, 92, 93. Spoza Lubomierza  wyłączone z płacenia są: pustki nr 76, 88, 90, plebania nr 2, młyn księży nr 9, młyn pański nr 14, szkoła nr 32, młyn sołtysi nr 34, karczma dworska nr 45, wójt nr 63 (czyli był nim Stefan Łabowski), browar dworski nr 67, komornicy nr 3, 28, 33. Czy wszystkie te domy były już w 1781 roku? Nie doszłam do tego.

 

Resztka zabudowań Lubomierza na zdjęciach z lat 80. XX w. Dom z rozbiórce mógł być dawnym browarem. Fot. Jerzy Chronowski

W dokumencie z 1781 roku wykazano sześciu majętnych gospodarzy: Waśkę Cioka, Wanię Filipiaka oraz sołtysów: Stefana Łabowskiego, Jana Łabowskiego, Józefa Łabowskiego oraz Michała Wisłockiego. Pozostali gospodarze określeni są jako średnio zamożni. Ubogich jest czterech,  w tym: ubogich „z przypadku” 4, a z powodu „hultajstwa” – 0. U gospodarzy było 21 osób czeladzi,  z czego: „ze swoich wsiów” 7 (4 parobków, 4 dziewki), a z innych majątków określonych jako „z cudzych państw” 14 (9 parobków, 5 dziewek).

We wsi stało 58 chałup, z czego 19 było dobrych, a 39 „podłych”. Stodół było 53, z czego tylko 17 dobrych, a 36 „podłych”. Zwierzęta podzielono na robocze i nierobocze. Konie były rzadkością (tylko 7), do pracy służyły woły (98). Z inwentarza żywego nieroboczego odnotowano: 93 krowy, 82 jałówki, 22 cielęta, 80 owiec, 27 kóz, 29 świni. Oznacza to, że na jedno gospodarstwo przypadało niewiele zwierząt. Gospodarze zobowiązani byli do odrabiania pańszczyzny dniówkowej, tłoki (zwanej powabem), czyli dodatkowych dni odbieranych przez dwór podczas pilnych prac – głównie żniw, ponadto do robót szarwarkowych, dawania podwody na podróże i płacenia czynszu.

Po lewej kurna chata Adama Chowańca budowana „na węgieł” (obecnie w skansenie w Nowym Sączu), zapewne typowa dla budownictwa wiejskiego w II poł. XVIII w., widok z końca lat 80. XX w. Fot. Jerzy Chronowski

Z opisu wynika, że miasteczko składało się z domu nr 47 zwanego ratuszem i czterech domów narożnych do ratusza. O Inne budynki nie zostały opisane. Ale wydaje się, że te domy, to był zalążek miasteczka. W pobliżu znajdował się pański browar, a po drugiej stronie Kamienicy (w miejscu obecnej plebanii i zabudowań państwa Drożdżów) były zabudowania pańskiego folwarku.

Z lewej strony mapa z 1846 roku z widocznymi zabudowaniami folwarcznymi ze zbiorów kartograficznych Archiwum Państwowego w Krakowie

Opis ratusza stojącego w środku miasteczka pod nr 47 prezentuje dom z drewna jodłowego budowanego metodą „na węgieł”. Obok stajnia z obłego drewna pomiędzy słupy zabudowana „pod nakryciem gontowym z wypuszczonym podcieniem na słupach”.  Ratusz nie wyróżniał się niczym specjalnym, chyba podłogą zrobioną z tarcic i oknami z „białemi szybami” zaopatrzonymi w okiennice. Był to drewniany dom stojący obok browaru. Wjazd i wrota znajdowały się od strony Sącza. Musiał być jednak duży i okazały. Świadczy o tym ilość pomieszczeń. W środku była duża sień, z której wchodziło się do dwóch izb ulokowanych po prawej i lewej stronie sieni. Każda izba miała dwie komory. Izba po prawej zwana „szynkowną” miała trzy okna i dwie komory. W izbie stał kominek kapiasty z gliny z szabaśnikiem oraz piec kaflowy z dwoma skrzyniami. Specjalne przewody wyprowadzały dym ponad powałę, więc nie była to już kurna chata. Wyposażenie izby było skromne: jeden stół prosty, drugi „stolarskiey roboty”, pod oknami ława „na pęckach’, koło pieca duża ława „na nogach”. Izba po lewej stronie podobnie wyposażona w piece, ławy i stoły posiadała tak samo dwie komory. Może była  mniejsza, bo miała dwa okna. Z sieni za izbą po lewej stronie była piekarnia z kamiennym piecem piekarskim, nalepą i dymnikiem. W piekarni była jedna komora z oknem. Po lewej stronie stajni była jeszcze izdebka gościnna z komorą zaopatrzona w dwa okienka z białymi szybami, zielony piec kaflowy „we trzy skrzynie postawiony” i ławy „na pęckach” ustawione wokół izdebki.

Koło ratusza stały po czterech stronach narożne domy. Mieszkali w nich rzemieślnicy, z których dwóch było Żydami. Pod nr 45 – Lewko czapnik, pod nr 46 – „w których komorą siedzi Woyciech Mordzarski kuśnierz”,pod nr 48 – „komornik Antoni Subisiewicz szwiec”, a pod nr 49 – Herszko krawiec. Z opisu wynika, że owe cztery narożne domki zaopatrzone były w niewielkie podcienie na słupach służące rzemieślnikom za przestrzeń do pracy, magazyn, miejsce do ekspozycji wyrobów i sprzedaży. Każdy domek miał izbę z komorą, okna z białymi szybami, kominki „kapiaste z szabaśnikami” i piece kaflowe. Nie były to znów kurne chaty, bo przy każdym domku zaznaczono, że wspomniane kominki były „nad powałę wywiedzione”. Budynki nie były już nowe, w opisie każdego domu i ratusza podkreślano stan pował jako dobry, ale podłóg jako zły. Oznacza to, że budynki nie były nowe, ale już od lat używane.

Po śmierci Stanisława Lubomirskiego w 1783 r. rozwój Lubomierza podupadł. Nie było parcia na inwestowanie w miasteczko, a wdowa Izabela, księżna marszałkowa, nie była widocznie zainteresowana tak błahą sprawą. Do Wiśnicza było daleko.

Łabowa nigdy nie uzyskała praw miejskich. Nie miała statusu miasteczka, ale sama nazwa Lubomierz funkcjonowała do połowy XIX w. Jeszcze w szkicach indykacyjnych z 1846 r. do map galicyjskich nazwa ta służyła po prostu do określenia centralnej części wsi. Za czasów rządów Stadnickich z Nawojowej  w Lubomierzu przeważyło osadnictwo żydowskie oraz ukształtowało się tu centrum handlu i usług. Tak właściwie jest do dzisiaj. Na dawnym rynku, gdzie stały karczma, browar, sklepy, drewniany ratusz, a później nawet podstój dyliżansów – teraz panoszy się Lewiatan, a resztę miejsca zajmuje parking. Na dawnym placu targowym, gdzie odbywały się do kwietnia 1937 r. jarmarki wybudowano szkołę i dziatwa szkolna ma boisko sportowe. Zmieniła się również zabudowa wokół wyznaczonych pod miasteczko placów.

„Jarmarki w Łabowej, czyli w Lubomierzu w następujące dni mają bydź do roku 12” – przywilej Franciszka Stadnickiego na12  jarmarków w roku. Teka Schneidera ANS 2, Archiwum Państwowe w Krakowie

Lubomierz nigdy prawnie nie był miastem, ale zadecydował o statusie Łabowej jako osady targowej. Nadał pewien kierunek rozwoju i dał powera do rozwoju handlu i rzemiosła. Nowy właściciel Franciszek hr. Stadnicki wykorzystał pomysł Lubomirskiego i postawił na ożywienie gospodarcze wsi poprzez wydanie decyzji o zwiększeniu ilości jarmarków do 12 w roku oraz przywilejów na osiedlanie się Żydów w Lubomierzu. W 1800 r. wydał w tym celu stosowny dokument, w którym określił przywileje dla Wolfa Hochhausera i jego synów Jozafata i Mojżesza. Wśród nich były: pozwolenie na budowę domów, browaru na rzece Kamienicy na ustroniu za miasteczkiem nad wodą, koncesja na produkcję wódek, handel owsem i sianem. Zwolnienie z płacenia czynszów na trzy lata było niemałą zachętą dla beneficjentów przywileju. Szkoda tylko, że na tym zakończyły się hrabskie „inwestycje”, a działania i energię delegowano na inne podmioty, w tym przypadku głównie na Żydów. W dokumencie potwierdzającym przywileje datowanym na 1855 r. Stadnicki jasno określa, jakie zasady panować mają w Lubomierzu. Łaskawie „pozwala” za opłaty czynszowe na osiedlanie się, prowadzenie wyszynku, handel, ale osiedlający mają sami starać się o budowę domów, organizację handlu i rozwój Lubomierza przez zachęcanie innych do osadnictwa. Osadnicy nawet  zostali zobligowani do utrzymywania na własny koszt „zdatnego pollicyanta”.

W dokumencie Stadnickiego używana jest nazwa Lubomierz w znaczeniu miejsca wokół wyznaczonego jeszcze przez Lubomirskiego rynku, gdzie można było się osiedlać. Przeszło pół wieku później w 1846 r. w Lubomierzu mieszkało siedemnaście rodzin żydowskich: Lustig Schaja, Hochhauserowie – Wolf, Hersch, Schaja, Srul, Mendel; Breitkopfowie – Schaja, Salomon, Samuel, Isachar; Schwartz Abraham; Körbel Aaron. Oprócz nich w Lubomierzu mieszkali Rusini i Polacy będący z reguły rzemieślnikami osadzonymi przez właściciela wsi (kowale, bednarze, dróżnicy): Anton Rusynek, Michał Konkolowski, Gabriel Hubka, Józef Nowak, Jan Ondycz (Rom, kowal), Grzegorz Łabowski, Jan Paloczay (bednarz), Karol Malisiewicz (kowal), Tymko Tichy (dróżnik), Josef Mołodzecz, Pałus, Degen.

Lubomierz z czasem nabrał wyglądu zwartej zabudowy o małomiasteczkowych cechach. Z czasem stał się żydowskim sztetlem – niewielkim skupiskiem domów, gdzie mieszkańcy żyli zgodnie z tradycyjną obyczajowością żydowską. Decyzja Stadnickiego dała impuls do ożywienia gospodarczego na terenie gminy. Dzięki niej rozkwitł handel, a do kasy Stadnickich zaczęły wpływać znaczne dochody z propinacji i wyszynku wódki. Stadniccy dzierżawili Żydom karczmy praktycznie w każdej wsi w swoich dobrach. Przed wybuchem II wojny światowej w Łabowej i okolicy mieszkało ok. 400 Żydów.

Ilość jarmarków zmieniała się z czasem, przekształcając Łabową w osadę targową. Jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym Łabowa posiadała koncesję na „uprzywilejowane jarmarki”, jakie wówczas posiadało w powiecie sądeckim niewiele miejscowości:

Łabowa w pow. Sądeckim: 3. stycznia, w czwartek po Gromnicznej, 25. kwietnia, w ostatni czwartek Wielkiego Postu, w 8. czwartek Wielkiego Postu ruskiego, w czwartek po ś. Janie Chrzcicielu, w czwartek po 6. sierpniu, w czwartek po św. Łucji. – informował „Kalendarz Haliczanin” za rok 1925.

W Nowym Sączu targi odbywały się w każdy wtorek i piątek, a w Starym Sączu w co drugą środę.

Szkoda, że pomysł Lubomirskiego nie został zrealizowany. Zostało coś, co przekształciło się po rozbiorach w typowo galicyjską mieścinę, o której wyżsi urzędnicy austriaccy, badacze i uczeni penetrujący tę okolicę w I poł. XIX w. (Stanisław Staszic, Józef Łepkowski, Ludwik Zejszner) widzieli co najwyżej lichą mieścinę i fatalne drogi.

Tekst: Celina Cempa©

Źródła:

  1. Janota-Strama, Stadniccy herbu Szreniawa z Nawojowej, Warszawa 2013.
  2. Forczek-Sajdak, Dawna cerkiew pw. Opieki Matki Bożej w Łabowej i jej polichromia, „Studia Sandecjana”, Muzeum Okręgowe w Nowym Sączu, Nowy Sącz 2022, t. 3, s. 52-83.
  3. Archiwum Państwowe w Krakowie: Teka Schneidera: Kontrakt sprzedaży wsi Łabowy z 1800 r., ANS 2.
  4. „Kalendarz Haliczanin za 1925 rok”, Lwów 1925, s. 10.
  5. Archiwum Narodowe w Krakowie Oddział Kartograficzny, Kataster Galicyjski Operaty Nowy Sącz, zespół 280 inwentarz nr 5, Łabowa KNS op 105.
  6. Cempa C., Łabowski sztetl, „Sądeczanin. Historia”, 2022 nr 2.
  7. „Inwentarz miasteczka Lubomirza y wsi Łabowy…”, Bona Varia. Akta dóbr Nawojowa, Łabowa, akta luźne, s. 56-67, Archiwum Potockich z Łańcuta, Zesp. 1/350, sygn. 255, Archiwum Główne Akt Dawnych, Warszawa.
Kategorie: artykuły

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

18 − 15 =