Ważnym zadaniem wyznaczonym przez Towarzystwo Miłośników Ziemi Łabowskiej jest opisywanie i utrwalanie pamięci o miejscach i ludziach.  Mija czas, masowa zagłada Żydów z Łabowej oddaliła się już o przeszło 71 lat. Wywiezieni z Łabowej i okolicznych wsi do getta w Nowym Sączu zginęli w Bełżcu, Treblince, Rabce, Płaszowie. Ocaleli nieliczni. Nieliczni zdążyli jeszcze po wojnie zmówić kadisz za zmarłych krewniaków na cmentarzu w Łabowej. Do czasów II wojny historia naszej gminy toczyła się na styku kultur, języków, nacji i religii. Mieszkali tu Łemkowie, Polacy, Żydzi i Cyganie. Żydzi osiedlili się w Łabowej prawdopodobnie na przełomie XVIII/XIX wieku.

W 1800r. Franciszek Stadnicki nabył wieś Łabową od Izabeli Lubomirskiej za 54 tys. florenów. W tym samym roku wydał przywileje dla Żydów w Lubomierzu (centrum Łabowej) na budowę murowanego domu, browaru nad rzeką Kamienicą, palenie wódki i prowadzenie handlu. Przywileje te otrzymał Wolf Hochhauser i jego synowie Jozafat i Mojżesz (Archiwum Państwowe na Wawelu, ANS 36). W latach 80-tych XIX wieku na terenie gminy Łabowa mieszkało ok. 362 Żydów (dane na podstawie Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich). W porównaniu do niedalekiej Krynicy jest to liczba spora, bo tam Żydzi zaczęli się osiedlać dopiero po sekularyzacji Państwa Muszyńskiego, którego właściciele, biskupi krakowscy, niechętnie patrzyli na osiedlanie się na terenie Klucza Muszyńskiego wyznawców religii mojżeszowej. Dla porównania w 1799 w Krynicy zamieszkiwało 8 osób żydowskiego pochodzenia, w 1849r. – 30 osób,  a w 1880 wraz z rozwojem uzdrowiska  – 280 osób. Można założyć, ze na terenie Klucza Nawojowskiego mogło dojść wcześniej do osiedlania się Żydów niż w Kluczu Muszyńskim. W samej wsi Łabowa w 1930 roku mieszkało ok. 250 Żydów. Żydzi trudnili się drobnych handlem i przemysłem (tartak drzewny, garbarnia, młyn wodny, handel końmi oraz drewnem, piekarnia, sklepy z drobnymi towarami, wyszynk wódką, karczmy, drobne usługi np. szewstwo, krawiectwo itp.). W Łabowej była gmina żydowska. Posiadała własną synagogę w centrum wsi, był to drewniany budynek z dwuspadowym dachem i wejściem po schodkach od drogi. Rozebrany został na rozkaz Niemców w czasie wojny. Naprzeciwko synagogi po drugiej stronie szosy był dom rabina. Gmina miała mykwę (łaźnia rytualna - w miejscu, gdzie współcześnie znajduje się Dom Nauczyciela), rzeźnię koszerną (budynek zachował się na prawo zaraz za mostem na Zawodzie, obecnie jest własnością gminy) oraz cmentarz. W 1940r. Żydzi zostali wywiezieni do getta w Nowym Sączu, potem do obozów zagłady. Tablica pamiątkowa z napisem Łabowa znajduje się na terenie byłego obozu koncentracyjnego w Bełżcu . Do czasów obecnych niewiele zachowało się śladów zamieszkania Żydów na naszym terenie. Z pewnością jest to kirkut (o nim w następnym odcinku cyklu Ocalić od zapomnienia). Prezentowane w tym odcinku zdjęcia autorstwa Jerzego Chronowskiego zawierają obraz dawnego rynku w Łabowej, na którym dominowały pożydowskie budynki pełniące po wojnie funkcje magazynów GS. Rozebrane pod koniec lat 80-tych istnieją tylko w naszej pamięci i na fotografii. Wiele szczegółów o łabowskich Żydach zamieszczone jest w pracy zbiorowej Ziemia Łabowska pod red. Celiny Cempy i Jerzego Chronowskiego, Łabowa 2008 str. 71-77, 85-86. W tejże publikacji znajdują się również umieszczone w tym odcinku fotografie. O Żydach łabowskich są informacje również w publikacji Celiny Cempy, Śladami minionych wieków, wyd. Gminna Biblioteka Publiczna, Łabowa 1998r.

Trudno pisać o domu, którego nie ma, dlatego zamieszczam poniżej wiersz o domu Mordechaja Gebirtiga, żydowskiego poety, który został zastrzelony w getcie krakowskim. Taki dom mógł mieć każdy również w Łabowej.

TAK, MIAŁEM KIEDYŚ DOM


Tak, miałem kiedyś dom, przestrzeń dokoła ciepłą,
Trochę narzędzi miałem, jak to zwykle bywa w biedzie.
Związany z tym wszystkim byłem niby korzenie z drzewem,
To wszystko razem było moim szczęśliwym dobytkiem.

Tak, miałem kiedyś dom, pokoik, kuchenkę małą.
Cicho mi w nich schodziły długo idące lata.
Miałem przyjaciół dużo, wszyscy mnie znali dokoła,
Mój dom był pełen gwaru, śpiewano wesołe piosenki.

Lecz przyszli tamci źli ludzie, okrutni przyszli ze śmiercią,
I domek mój, który miałem, który był moją własnością,
Który tak ciężkim trudem wznosiłem przez długie lata,
W przeciągu dnia mi rozbili - jest jeszcze tlący się popiół.

Przyszli, jakby to przyszła nieznana ciemna choroba,
Z domu mnie z żoną wygnali i dzieci musiały odejść.
I krążę dotąd bezdomny, jak ptak nad umarłym gniazdem,
I nie wiem, za co ta kara, nie znam wszystkiego przyczyny.

Tak, miałem kiedyś dom, już po nim zatarte wspomnienia.
Z uśmiechem patrzyli na dom mój, patrzyli na jego ruinę.
Znów szukam nowego domu, tak ciężko o nowy jest dom.
Nie wiem, gdzie będzie, i nie wiem, czy trwały będzie, czy zginie.

Autor wiersza pracował jako stolarz. Był autorem i kompozytorem popularnych piosenek, ujmujących prostotą wyrazu, śpiewanych w żydowskich teatrach rewiowych w międzywojennej Polsce. Wydał zbiory: Fołkstimłech ["Na ludowo"] (1920), Majne lider ["Moje pieśni"] (1936). Wiersz pochodzi z tomu Antologia poezji żydowskiej, PIW, Warszawa 1986r.

(tłum. Z. Jerzyna)

 

 Fot. Jerzy Chronowski