Wycieczka w Homole (Małe Pieniny) i do Szczawnicy odbyła się 18 września 2010. Było słonecznie i pogodnie. Na wycieczkę pojechały 44 osoby: członkowie Towarzystwa i członkowie ich rodzin oraz młodzież szkolna. Spacer wąwozem Homole nikogo z pewnością nie zmęczył (ok. 800 m długości), ale był świetną formą czynnego odpoczynku. Wycieczkę zakończył spacer po Szczawnicy. Naszym przewodnikiem był Andrzej Bydłoń-Jeżowski, przewodnik beskidzki, tatrzański i terenowy. Więcej o wycieczce napisał Kuba Lelito (czytaj więcej). Organizatorem wyjazdu była pani Dorota Rolka.

18 września w sobotę, z samego rana wyruszyliśmy w Pieniny. Grupa turystów – ze szkoły podstawowej i Gimnazjum, członków Towarzystwa Miłośników Ziemi Łabowskiej na czele z przewodnikiem zapakowała się do autobusu. Pogoda, mimo początkowych obaw i zachmurzonego nieba z czasem zaczęła się poprawiać. Słońce podkreślało uśmiech na twarzach pasjonatów górskich wycieczek. Podróż umilały opowieści przewodnika, doskonałego znawcy historii i kultury regionu. Opowieść o wąwozie Homole poprzedziła wyjście w trasę. Z Jaworek poszliśmy wyznaczonym szlakiem, przechodziliśmy przez liczne mostki na potoku Kamionka, który płynie dnem tego najpiękniejszego w Polsce wąwozu, tworząc liczne kaskady. Zachwycaliśmy się wspaniałymi widokami, krystalicznie czystą wodą, malowniczo rozrzuconymi głazami. Każdy zakręt niósł obietnicę czegoś zachwycającego i niespotykanego. Na błoto i kałuże nikt jakoś nie narzekał, nawet ci, którzy wybierając się w góry ubrali się według obowiązujących trendów – modnie i nieodpowiednio jak na góry. Trasa okazała się łatwa dla wszystkich. Wspaniałe widoki, na przykład na hali Jaworki okazały się świetną okazja do uwiecznienia w naszych obiektywach magicznego miejsca. Punktem końcowym była bacówka, przy której (choć wcale nie zmęczeni) zaplanowaliśmy odpoczynek. W dół, dobrani parami, zjechaliśmy kolejką krzesełkową. Następnie wróciliśmy do Szczawnicy i zwiedzaliśmy uzdrowisko. Wśród wielu atrakcji – parku, starej uzdrowiskowej architektury – znalazły się również atrakcyjne stoiska z biżuterią i oczywiście były wśród nas pasjonatki biżuterii. Żal było wracać, mogliśmy przecież na chwilę zapomnieć o szarej szkolnej codzienności. ki

 

Kuba Lelito, gimnazjalista