W pewien majowy dzień spotkałam się z Adelą i Janem Łatkami na krótki wywiad, który rozwinął się w długaaaśną rozmowę o życiu, pracy brązownika, złotnika, historii i ludziach. Dom otoczony ogrodem-parkiem pod czujnym okiem pani Adeli kwitł i cieszył oczy. Za płotem skrzyła się w majowym słońcu cerkiew świeżo pokryta miedzianą blachą. Pachniały bzy i głogi. Po trawnikach biegała piękna suczka rasy collie. Wymarzony dzień na rozmowy przy kawie i znakomitych słodkościach pani Adeli w salonie pełnym prac artystycznych gospodarzy.

Czasem przypadek jest katalizatorem zmian i wpływa na zasadniczy zwrot w życiu człowieka. Doświadczył tego Jan Łatka – brązownik, złotnik (nie mylić z jubilerem!), zegarmistrz. Prawdziwy artysta w swoim, ginącym już, fachu.

Po ukończeniu szkoły zawodowej, a później technikum w Nowym Sączu, zdobył zawód mechanika precyzyjnego. Pierwszą pracę podjął w latach 70. XX wieku w Zarządzie Wojewódzkim LOK w Nowym Sączu. Pracę stracił jednak w typowy dla czasów PRL-u sposób. Kiedy zmarł Bolesław Kornaszewski, kadrowy z Zarządu Wojewódzkiego LOK pochodzący z Grójca. Jego matka miała nietypową prośbą. Staruszka chodząca jeszcze w łowickich pasiakach prosiła, by podczas mszy pogrzebowej, wniesiono sztandar LOK do kościoła. Jan nie potrafił odmówić zgnębionej matce. Pojechał do Grójca. Było w jej prośbie coś godnego szacunku. Dlatego sztandar w kościele był. Oczywiście skutek tego był wiadomy. Jan został zwolniony i dostał „wilczy bilet”.

Po tym zdarzeniu usilnie poszukiwał pracy. Wyjechał w 1979 roku do Austrii. Znalazł pracę w antykwariacie Wolfa Sigla przy Felberstrasse 38 w Wiedniu, gdzie zajmował się naprawą zabytkowych zegarów. Przypadek sprawił, że poznał tam właściciela pracowni odlewniczo-brązowniczej, który zobaczył w nim potencjał. Jan zapoznał się w jego pracowni z technologią odlewniczą, pracą ze złotem i co najważniejsze, odbył solidną praktykę w tym zawodzie. Nauczył się podstaw zawodu, w czym dopomogły mu: samorodny artystyczny talent, cierpliwość, wykształcenie w zakresie mechaniki precyzyjnej i samokształcenie. Do Wiednia wyjeżdżał kilkakrotnie.

W 1981 roku założył własną firmę pod nazwą Odlewnia Artystyczna. O pierwszej pracy znów zadecydował przypadek. Nie na darmo łacińskie przysłowie głosi – przeznaczenie drogę znajdzie! W restauracji „Kiczera” w Łabowej (była takowa w czasach PRL-u!), do jego stolika dosiadł się nieznajomy mężczyzna. Podczas niezobowiązującej rozmowy okazało się, że prowadzi prace renowacyjne w kościele Ojców Jezuitów w Nowym Sączu i poszukuje osoby do wykonania tabernakulum oraz lamp oświetleniowych (m.in. pająki, kinkiety). Kiedy dowiedział się, że Jan jest zegarmistrzem zapytał go, czy podjąłby się wykonania tych prac. To było pierwsze zlecenie Jana. Po 20 latach robił renowację swojej pierwszej pracy!

 

Przykłady pracy Jana Łatki. Fot. Archiwum Jana i Adeli Łatków

Przez 42 lata pracy wykonał niezliczoną liczbę zleceń i nie narzekał na brak zamówień większych i mniejszych. Ogromny zakres prac wykonał do kościołów. To wszelkiego rodzaju naczynia liturgiczne, monstrancje, tabernakula, relikwiarze, świeczniki, żyrandole, pająki, kandelabry, wykonanie i renowacja elementów metalowych (ornamenty, wota, balustrady, wystroje ołtarzy i kaplic), tablice, okucia drzwi i inne elementy wystroju wnętrz. Z większych prac pan Jan wymienia prace wykonane w Bazylice Kolegiackiej Matki Boskiej Bolesnej w Limanowej wykonane w latach 2016-2020. Są to wszelkie elementy metalowe, renowacja lamp i wotów, złocenie ornamentów, wykonanie cudnego kandelabru „z łezką”. Nie jest w stanie wymienić wszystkich kościołów, w których pozostała mniejsza czy większa cząstka jego pracy. Wymienia kilka kościołów: kościół pw. św. Antoniego w Krynicy-Zdroju (tabernakulum), nowy kościół w Krościenku, w Brzeznej (drzwi z szesnastoma wizerunkami świętych i błogosławionych, wnętrze świątyni), Żegocinie, Łabowej, Łąkcie, Przyszowej, Długołęce, Bazylice Mniejszej w Bochni, Laskowej, Łączkach Jagiellońskich, Domu Pielgrzyma w Starym Sączu, w kościele klarysek w Starym Sączu, w nowym kościele w Krużlowej. Najwięcej zamówień wykonał na terenie południowej Polski, ale i trafiały mu się prace w odleglejszych miejscowościach, z których na gorąco wymienia te w kościele w Kruklankach na Mazurach, w klasztorze betanek w Kazimierzu Dolnym czy w klasztorze w Myśliborzu.

Oprócz prac do kościołów Jan Łatka wykonał trudną do policzenia mu ilość innych zamówień, wśród których są: tablice pamiątkowe, statuetki, medale okolicznościowe, drzewca do sztandarów, renowacje hełmów strażackich, tablice nagrobne i inne ozdoby z brązu, a nawet łańcuchy dla sędziów i tropy zwierząt z epoki lodowcowej do geoparku pod nazwą „Kraina polodowcowa nad Odrą” w Moryniu w powiecie gryfińskim (zachodniopomorskie). Tropy zwierząt zostały „odciśnięte” na tablicach z brązu wbudowanych w promenadę (dzieło pana Jana), tworząc Aleję Gwiazd Plejstocenu w Moryniu, gdzie można oglądać modele wszystkich zwierząt epoki lodowcowej (2018 rok). Trzeba przyznać, że to ostatnie niecodzienne zamówienie, musiało być wyzwaniem i niezmiernie ciekawym projektem w działalności łabowskiej Odlewni Artystycznej.

Spośród licznych statuetek, które wykonał znajdują się statuetki Zasłużony dla Miasta Nowego Sącza wykonane na zamówienie Urzędu Miasta. Mnie samej przypomina się, że w pracowni Jana odlana była figurka św. Franciszka z Asyżu według projektu jego córki Sabiny, która była wręczana na zakończenie roku najlepszym uczniom. Natomiast najlepsi gimnazjaliści (za czasów gimnazjów) otrzymywali medal pamiątkowy odlany również w tejże Odlewni Artystycznej.

Obecnie podjął się renowacji skradzionych artefaktów z grobu Romana Stramki (cmentarz komunalny, Nowy Sącz), legendarnego kuriera AK, które padły łupem złodziei i choć odzyskane, zostały uszkodzone. Nie zabrakło mu zatem artystycznych wyzwań, ciekawych realizacji i licznych podróży po Polsce. W pracach pomaga mu żona Adela obdarzona precyzyjną ręką, artystycznym zmysłem i wielką cierpliwością. Aby sobie wyobrazić efekty prac wykonanych w pracowni Jana Łatki, trzeba je zobaczyć. Urzekają precyzją, artystyczną wizją i kunsztownym wykonaniem. Jan jest prawdziwym rzemieślnikiem w dawnym solidnym znaczeniu.

 

 

Odrestaurowane tablica i orzeł na grobie Romana Stramki. Fot. Jan Łatka

Państwo Łatkowie wychowali dwie córki – Agnieszkę i Sabinę. Sabina ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie na wydziale rzeźby. Zajmuje się rzeźbą, malarstwem, grafiką, tworzy obiekty oraz instalacje.

Jan jest fanem zabytkowych pojazdów i motoryzacji.

Jan Łatka z Autorką artykułu. Fot. Adela Łatka

Tekst: Celina Cempa©

Fot. Archiwum Adeli i Jana Łatków


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

siedemnaście + jeden =